top of page

HISTORIA

Urodziłem się w stolicy stanu Texas ponad 230 lat temu jako nieślubne dziecko dwóch kochanków. Wysoko postawionego urzędnika państwowego i kobiety, której nigdy nie poznałem. Z historii, które słyszałem od opiekunek sierocińca zrozumiałem jedynie tyle, że byłem zawsze niechciany. Najpierw zostawiła mnie własna matka, a później porzucała każda kolejna rodzina, którą chciałem mieć jako członków swojego życia. Od samego początku stąpałem niezwykle twardo po ziemi. Czytałem dużo książek, bardzo dobrze się uczyłem. Świetnie wychodziło mi też śpiewanie, więc w późniejszym czasie dorabiałem głosem na różnych imprezach. 

Po paru latach, dokładniej w  1802 roku przeprowadziłem się do Dunwich i tam postanowiłem kontynuować swoją edukację.

Od zawsze miałem pod górkę, ale okres dzisiejszego liceum był dla mnie najgorszy. Żeby było jeszcze śmieszniej właśnie w tedy zacząłem swój "bunt młodzieńczy". Od pierwszego dnia stałem się tam wyrzutkiem. Zupełnie mi to nie przeszkadzało. Zawsze wolałem być na uboczu. Niestety bycie na uboczu powoduje, że dość łatwo można zlecieć na samo dno. Tak też stało się w moim przypadku. Alkohol, dziwki, narkotyki...to był mój dzień. Nie trwało to długo, ale po tym czasie został ze mnie jedynie wrak człowieka. Pewnie bym umarł, gdyby nie nadeszła pewna krwawa noc. Nad miastem zalśnił krwawy księżyc, a ten, który nie wierzył w świat przyrodzony, został przez niego wciągnięty. Następnego dnia prawie spłonąłem na słońcu. Długo musiałem się przyzwyczajać do  tego czym się stałem.

A teraz? Teraz jestem po liceum i skończyłem studia na naprawdę dobrym uniwersytecie. Ciągle żywię się krwią i jest mi z tym dobrze. A co do sprawiania kłopotów...Tu się raczej niewiele zmieniło. 

bottom of page